17.06.2019
Akcje Facebooka ostro w dół. Wyciek danych w kampanii Trumpa

Dziennikarskie śledztwo potężnie uderza w Facebooka. Akcje socialowego giganta taniały chociażby o 7 proc. podczas zakończenia poniedziałkowej sesji według tym, jak "The Observer" poinformował o wycieku danych kilkudziesięciu milionów użytkowników do odwiedzenia firmy analitycznej Cambridge Analytica, zatrudnionej przez sztab Donalda Trumpa w trakcie kampanii prezydenckiej w 2016 r.

Problem polega dzięki tym, że jak ustalili z kolei dziennikarze tv Channel 4, firma doradcza Cambridge Analytica (CA) proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych konkurantów i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, aby zaszkodzić ich sławie. Inwestorzy więc obawiając się interwencji FBI i spadku zysków, wyprzedawali akcje Facebooka. Mocno traciły także akcje pozostałych spółek z stajnie FAANG, w tym Alphabet, Amazon, Netflix i Apple.

Akcje Facebooka ostro w dół. Wyciek danych po kampanii Trumpa

W poniedziałkowym wortalu informacyjnym Channel 4 News wyemitowano nagrane z zamaskowania rozmowy reportera stacji wraz z czołowymi postaciami w Cambridge Analytica, m. in. prezesem Alexandrem Nixem oraz dyrektorem zarządzającym spółki zależnej CA Political Global Markiem Turnbullem.

Podszywając się pod członka bogatej rodziny wraz ze Sri Lanki, która podobno chce wpłynąć na efekt wyborów, dziennikarz w linii spotkań w londyńskich pensjonatach pytał o to, po jaki sposób CA być może mu pomóc w prowadzeniu kampanii, w tym po profilowaniu elektoratu na Sri Lance i przygotowaniu haków na politycznych rywali.

"Nic dobrego nie wypływa z prowadzenia kampanii opartej na faktach, bo po tym wszystkim chodzi na temat emocje" - pouczał reportera Turnbull, tłumacząc, że analitycy CA mogą przygotować profile psychologiczne wyborców i wspomóc w rozgrywaniu ich lęków przez specjalnie dopasowane biuletyny polityczne.

Jednocześnie dodał, że "istnieją różne organizacje zbierające informacje wywiadowcze", a CA współpracuje m. in. z byłymi agentami MI5 i MI6, którzy "znajdą wszystkie trupy w szafie".

Dopytywany o legalność współpracy oraz chęć zamaskowania zaangażowania CA, Turnbull zapewnił także, że możliwe wydaje się m. in. prowadzenie aktywności za pomocą podstawionej spółki o innej nazwie jak i również bez jawnych powiązań wraz z główną agencją.

Z kolei prezes CA Alexander Nix zapowiedział, że nie licząc wyszukiwania kompromitujących informacji na temat politycznych rywalach firma wydaje się także w stanie zrealizować pokazowe próby korupcji, które byłyby nagrane ukrytą kamerą i opublikowane w globalnej sieci, więcej jeszcze zastawić pułapki spośród wykorzystaniem ukraińskich prostytutek.

Robimy znacznie więcej. Głębokie grzebanie (w poszukiwaniu informacji) jest interesujące, ale podobnie skuteczne jest po prostu pójście do urzędujących (polityków), zaoferowanie im okazji, będąca zbytnio dobra, aby była rzeczywista i upewnić się, iż jest nagrane wideo. (... ) (Możemy też) wysłać jakieś dziewczyny do domu kandydata, mamy historię takich działań.

(... ) Weźmiemy jakieś Ukrainki, w wakacje z nami, (... ) one są niesłychanie piękne i odkryłem, że to działa bardzo dobrze.

CA działało również w jednym "ze wschodnioeuropejskich krajów"

Jednocześnie prezes agencji dodał, że jej pracownicy "mogą używać fałszywych tożsamości jak i również stron, podszywając się u dołu studentów prowadzących badania obok jakimś uniwersytecie, możemy być turystami, jest wiele opcji" i zapewnił, że "mamy w poniższym wiele doświadczenia".