22.07.2019
ECC Games - debiut na NewConnect i plany dot. Drift19

ECC Games to małe warszawskiego studio zajmujące się tworzeniem konsol. Ich najnowsza produkcja to skomplikowany symulator driftingu na temat nazwie "Drift19", której przedstawienie premierowe powinna odbyć się w tej chwili niebawem. Spółka 12 lutego 2019 roku wchodzi na NewConnect. Wpisuje się tymże samym w trend debiutów giełdowych spółek gamedevowych w polskiej giełdzie.

Zespół ECC Games entuzjastycznie podchodzi do tematu driftu. Od czasu kilku lat jeździ w zawody, pracuje z profesjonalnym kierowcą, buduje wiarygodność dzięki tym polu. – Jako pierwsi mamy licencję dzięki wszystkie tory Ebisu wraz z Japonii – zaznacza przy rozmowie Piotr Wątrucki, prezes ECC Games. Tory Ebisu są legendarne w otoczeniu zawodników driftingu.

Adam Turek, Business Insider Nasze państwo: Jak zaczynało ECC Games?

Piotr Wątrucki, prezes ECC Games: ECC Games powstało już w 2010 roku. Założyłem je razem z moim wspólnikiem i obecnym członkiem zarządu Jakubem Traczykiem. Wcześniej pracowaliśmy w CI Games. Ostatnim projektem, którym się tam zajmowaliśmy, był pierwszy "Sniper: Ghost Warrior". W pewnym chwili stwierdziliśmy, że chcemy zarezerwować się własnymi projektami.

Zaczynaliśmy jako bardzo mała, dwuosobowa firma. Ciągle się rozwijamy.

Początki wówczas głównie gry mobilne przy formie premium, czyli płatne. Rynek stopniowo się zmieniał, a my zaczęliśmy edukować się modelu free-to-play. Aktualnie pracujemy też nad grami na komputery PC jak i również konsole.

Jak wyglądały te pierwsze gry?

To były bardzo różne gry. Zaczynaliśmy raczej od komputerów casualowych, przeznaczonych m. in. dla dzieci. Dość szybko jednak zaczęliśmy ukierunkowywać się na gry dla bardziej wymagających graczy.

Od 2016 roku koncentrujemy się przede wszystkim na tytułach związanych spośród motoryzacją. Największą produkcją tego typu był "Car Mechanic Simulator" przeznaczony na wyposażenia mobilne – wydany tuż przy współpracy z PlayWayem, ponieważ do niego należy marka.

Czy to całkowicie nowa wersja gry "Car Mechanic Simulator", różna od momentu pecetowej?

Tak, bo sektor mobilny różni się od czasu pecetowego. Za wersję w PC odpowiedzialne było odmienne studio. My stworzyliśmy grę mobilną do zera. Koncentrowaliśmy się na optymalizacji dzięki smartfony i tablety, aby grało się wygodnie, wbrew że rozgrywka jest całkiem skomplikowana.

Naprawa auta, jeśli chcemy, żeby była wystarczająco realistyczna, wymaga odwzorowania wielu elementów silnika, zawieszenia, całej konstrukcji pojazdu. Kompleksowość stoi na dość wielkim poziomie, ale gracze wówczas doceniają. Uzyskaliśmy ponad dwunastu milionów pobrań w niecały rok. Będziemy kontynuować tą serię na urządzeniach mobilnych.

Przygotowaliśmy też wersję "Car Mechanic Simulator" w Nintendo Switch, która też jest bardziej przystępna od wersji komputerowej. Jej przedstawienie premierowe odbędzie się 15 lutego 2019 roku. Switch to dla nas nowy sektor, ale chcemy też rozkręcać gry na tę konsolę.

Nad jakimi nadal tytułami motoryzacyjnymi pracujecie?

Naszą główną produkcją jest uciecha "Drift19", która powstaje w tej chwili od kilku lat. W dobrą sprawę jest wówczas symulator życia kierowcy driftingowego. Chcemy nią przedstawić lifestyle związany z tym sportem. Istnieje bardzo duża grupa jednostek, którzy lubią modyfikować samochody i spotykać się potem w spotach ze znajomymi i razem driftować.

Te spotkania ze znajomymi przekształcają się w bardziej zawodowe podejście: chęć startowania w zawodach i ligach. Pragniemy pokazać cały ten kontekst życia driftera: od "zajawkowicza", który na strychu modyfikuje osobiste auto do pełnoprawnego zawodnika, który startuje w ligach na określonych zasadach i z licencjami.

Foto: ECC Games Piotr Wątrucki, prezes ECC Games

Jako pierwsi mamy licencję w wszystkie tory Ebisu z Japonii. W środowisku driftowym są bardzo popularne. Wówczas wręcz kultowe miejsce, do odwiedzenia którego przyjeżdżają tam osoby z całego świata. Założycielem torów był pan Nobushige Kumakubo - prekursor driftingu na świecie. Był współtwórcą i zawodnikiem pierwszych oficjalnych zawodów driftingowych w Japonii. Zbudował jedne z pierwszych torów przeznaczonych stricte do tej dyscypliny.

Pojechaliśmy na wspomniane tory i bardzo dokładnie je zeskanowaliśmy. Odwzorowaliśmy dzięki temu jeden do jednego wszystkie górki, dołki, kąty nachylenia.

Kolejnym ważnym aspektem zabawy jest to, że mieści ona bardzo wiele elementów mechaniki. Wykorzystaliśmy doświadczenie wraz z "Car Mechanic Simulator". Zawodnicy wiele rzeczy robią osobiście. To wciąż rozwijająca się dyscyplina sportu. Tak samo jest w naszej pracach nad produktem. Nie ma przycisku: "dodaj mocy". Jeśli chcemy ją powiększyć w samochodzie, to musimy zamontować lepsze turbo. Rozkręcamy silnik, wyciągamy turbo, mocujemy nowe, stroimy silnik. Po grze znajdują się więc i walory edukacyjne: motory wzorowane są na autentycznych i zawierają taką samą liczbę części. Można obok okazji nauczyć się pewnych podstaw mechaniki.

Współpracujecie przy projekcie z zawodowym kierowcą.

Tak, to Paweł Grosz. Współpracujemy z zanim już od trzech czasów. Dba o odwzorowanie fizyki jazdy w grze. Był wicemistrzem ligi Drift Open w 2017 roku w klasyfikacji generalnej. W 2018 roku startował też po dużej europejskiej lidze Drift Masters i zajmował w tamtym miejscu miejsca w pierwszej szesnastce.

Dbamy o realizm gry i chcemy, by nasza działalność nas uwiarygadniała w środowisku. Zespół składa się głównie z jednostek, które kochają samochody i chcą to rozwijać. Nie jest tak, że tylko robimy grę. Jeździmy na prace i spoty, a chociażby mamy driftowóz obrandowany firmą "Drift19", którym jeździ Dawid.

Foto: ECC Games Paweł Grosz, zawodowy kierujący zajmujący się driftingiem, kooperuje z ECC Games

Chcemy z "Drift19" trafić również do fanów "simracingu". Wówczas bardzo ciekawa grupa docelowa. Skompletowanie zestawu dobrej firmy – jak np. Fanatec – wiązałoby się spośród kosztem nawet 10 tys. zł. Jeśli ktoś ulokował już tyle pieniędzy w sprzęt, to chętnie wyda pieniądze na grę, która jest z nim kompatybilna. To dodatkowa nisza, która powinna gwarantować sprzedaż w pewnym poziomie, ale przy "Drift19" można też naturalnie grać na zwykłym padzie lub na klawiaturze.

Ile osób liczy w tej chwili zespół?

Główny trzon zespołu liczy 15 osób, ale mamy też dużo współpracowników. Nad "Drift19" pracuje przeszło 30 osób. Wiele wraz z nich to osoby wraz z zewnątrz. Ponieważ postawiliśmy dzięki realistyczną grafikę, to mogliśmy zlecać wykonywanie części prac. Możemy wysłać zdjęcia referencyjne, by otrzymać na przykład nierzeczywisty model danej części.

Foto: ECC Games "Drift19" od ECC Games obecnie niebawem powinien zadebiutować na rynku

Pracujecie nad czymś jeszcze oprócz "Drift19" i wersją "Car Mechanic Simulator" na Nintendo Switch?

Pracujemy też nad mobilną wersją "Ultimate Fishing Simulator" we współpracy z Ultimate Games S. A. Oni utworzyli markę, a my zechcemy powielić model biznesowy, który zbudowaliśmy przy okazji "Car Mechanic Simulator" na urządzenia mobilne. PlayWay miał w tej chwili wcześniej wersję mobilną "Car Mechanic Simulator". Gra posiadała dobre statystyki pobrań, jednak naszym zdaniem nie wykorzystywała ich potencjału – przede wszystkim pod względem zarobkowym. Nasza profesjonalna gra znacznie zwiększyła przychody z tej marki.

Tak samo chcemy sprawić z "Ultimate Fishing Simulator". Miała wiele pobrań, ale nie wykorzystywała potencjału, który to tkwi w tego typu grach mobilnych. Optymalizujemy monetyzację i znacząco poprawiamy właściwość grafiki. Gra wyjdzie jeszcze w tym roku, w modelu free-to-play.

Zamierzacie przygotować większą ilość gier na konsole i komputery?

"Drift19" tworzony wydaje się być w taki sposób, by w przyszłości można było korzystać wraz z silnika gry w innych projektach. Trwają już czynności koncepcyjne. Zastanawiamy się, jaką niszę oprócz driftu mielibyśmy szansę ewentualnie zagospodarować. Nie wykluczamy też kontynuacji "Driftu" na sukcesie gry.

Jak wygląda współpraca z PlayWayem?

PlayWay to firma integrująca wiele spółek tworzących rozrywki. Również u nas zakupiła pewien pakiet akcji. Dzięki czemu mamy dostęp do marek PlayWaya, takich jak naturalnie "Car Mechanic Simulator" bądź "Ultimate Fishing Simulator".

Dodatkowym plusem są dokumenty urzędowe wydawnicze. Jednym z największych sukcesów PlayWaya był oczywiście "Car Mechanic Simulator", natomiast nasz "Drift19" ma niesłychanie podobną grupę docelową. Transformacja użytkowników i crosspromocja istnieją bardzo istotnym elementem przy sprzedaży naszego produktu.

Osoby, które kupiły wcześniej "Car Mechanic Simulator" uzyskają kupony rabatowe na "Drift19" – a tych osób jest bardzo dużo, ponad jednej, 7 mln osób.

Z PlayWayem mamy podpisaną umowę wydawniczą na platformę Steam. Prawa wydawnicze do konsol są w kilkuset procentach nasze. Rozważamy współpracę z wydawcami, ale zapewne będziemy chcieli wydać ją sami na tych platformach. Mamy bardzo konkretną gromadę docelową, którą dobrze

Mieliście wejść na giełdę na początku 2018 roku, jednak tak się nie stało.

Cały proces związany z wejściem na giełdę był jednak kontynuowany. Zarząd poważny jest za jak najkorzystniejsze prowadzenie spółki i zdecydowana, że najlepsze będzie wejście dopiero na początku 2019 roku (ECC GAMES S. A. debiutuje na parkiecie rynku NewConnect 12 02 2019 roku – przyp. red. ). Potrzebowaliśmy również dodatkowej rundy finansowania. Tok się wydłużył, ale byliśmy też skupieni na wytwórczości gry, a to jest przecież najważniejsze.

Dlaczego chcecie w ogóle wejść na giełdę?

Jest parę aspektów. Pierwszym jest tworzenie wiarygodności spółki i możliwości pozyskiwania finansowania w dalszym etapie, jeżeli byłaby takowa potrzeba. Poza tym umożliwiamy też zakup akcji spółki fanom driftingu. Nasz prowadzący Paweł ma wielu fanów. Osoby niezwiązane z finansami pytały się, jak mogłyby wesprzeć nasze produkcje.