23.06.2019
Autonomiczne taksówki. Katarzyna Marczuk konstruuje auta przyszłości

Wsiadamy do odwiedzenia auta, wprowadzamy adres jak i również czekamy, aż zostaniemy dowiezieni na miejsce. Bez poddenerwowania, taksówkarza, który akurat posiada ochotę porozmawiać i martwienia się jak ominąć korki. W polskich realiach takowa wizja to na razie pieśń przyszłości. W Singapurze autonomiczne pojazdy to wolno codzienność. Codzienność, którą tworzy Polka, dr Katarzyna Marczuk.

Młodzi, zdolni, lecz swoje naukowe ambicje w zamian w naszym kraju realizują na innym końcu świata. Nic niesamowitego, w końcu młodym badaczom świat nauki oferuje pełny zestaw międzynarodowych narzędzi, rozpoczynając od stypendiów, kończąc na grantach. Jednym z wymienionych jest dr Katarzyna Marczuk, która szukając swojego obszaru na ziemi, dotarła aż do Singapuru.

Nell Przybylska, Business Insider Nasz kraj: Zacznijmy od początku. Czemu wyjechałaś, a na zamiar swojej podróży wybrałaś w sam raz Singapur?

Katarzyna Marczuk, współtwórczyni nuTonomy: To dość złożone. Podam może 4 główne przyczyny, które zaważyły o moim wyjeździe.

Po pierwsze, czułam konieczność, aby wyjechać. Potrzebę stwierdzenia możliwości, jakie daje egzystencja młodą osobą, z potencjałem i chęcią zgłębienia tajników nauki. Chciałam poznać rzeczywistość, ludzi odmiennych kultur a także ich podejście do roboty i nauki.

Była także we mnie fascynacja krajami wschodzącej Azji. Singapurem zaczęłam się interesować przeszło rok przed wyjazdem, podczas gdy to grupa Singapurczyków promująca Miasto Lwa, odwiedziła Politechnikę Warszawską i zaprezentowała zaawansowanie technologiczne swojego miasta, swoim otwartość na nowe technologie i wielokulturowe społeczeństwo.

Dodatkowo do wyjazdu zachęcał mnie prof. Piotr Olszewski z Politechniki Warszawskiej, który spędził w Singapurze przeszło 20 lat i wówczas ona pomógł mi po organizacji wyjazdu w zakresie dokumenty urzędowe bilateralnej na studia magisterskie. Na Politechnice Warszawskiej zajmowałam się, m. in., symulacjami ruchu drogowego i analizą systemów transportowych, co było bardzo niszowym i niedocenionym tematem, a co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem w zagranicznych kręgach osób pracujących nad automatyzacją przewozu drogowego. Kolejne możności znajdywałam już z ogromniejszą pewnością i dużo prędzej. Po siedmiu latach prócz Europą nie wiem obecnie, czy jestem bardziej Azjatką, czy Europejką.

Po drugie, wyjechałam, bo byłam ciekawa studiów i roboty ze statystycznie najlepszymi ludźmi na świecie. Chciałam pracować morzem ciekawymi i dobrze finansowanymi projektami. Singapurskie oraz amerykańskie uniwersytety już w czasie, kiedy wyjeżdżałam były (i nadal są) bardzo rospostarte na inwestowanie w jednostek i naukę nastawioną dzięki praktykę. Za sprawą tego, stawki zbytnio projekty naukowe są o kilka razy większe niźli w Polsce czy Ue.

Po trzecie, wyjechałam, ponieważ wiedziałam, że żeby zostać profesjonalistką w jakiejkolwiek dziedzinie, muszę najpierw nauczyć się pracować w międzynarodowym środowisku. Ma to w szczególności znaczenie w dziedzinie naprawdę ważnej z punktu widzenia zurbanizowanego społeczeństwa, jak transport, który kreuje nasze dzienne podróże, zachowania, biznesy, rekreację, oraz w szerszej definicji umożliwia połączenia między ludźmi i pokazuje to, jakim sposobem żyjemy. Rozumienie ludzi różnorodnego pochodzenia i wyznających różne wartości pomaga szerzej patrzeć na świat.

Ponadto, praca z ludźmi, dokąd każdy wychowany jest po innej kulturze i powiada w innym języku, owocuje lepiej zdefiniować problemy, wraz z jakimi zmaga się każde społeczeństwo. Im bardziej różnorodny narodowościowo zespół ludzi, tymże większa szansa na powodzenie projektu. Każdy kraj dzierży swoją kulturę, swój mowa, a co za tymże idzie, swój sposób rozumowania. Dzięki temu zamiast poszczególnego pomysłu na rozwiązanie pewnego problemu mamy ich całkowity worek.

Czym starannie zajmujesz się w Singapurze?

Pracuję w startupie technologicznym nuTonomy nad wdrożeniem samochodów autonomicznych na ulice Singapuru, Las Vegas, Bostonu i potencjalnie innych miast na świecie. Ponad rok temu obroniłam pracę doktorską na sprawa budowy i zarządzania flotą pojazdów autonomicznych (AV).

Stworzyłam kompletny system do odwiedzenia zarządzania, symulacji i zestawienia wielkoskalowych systemów mobilności na żądanie z wykorzystaniem floty pojazdów autonomicznych (pojazdów przy rozumieniu taksówek, busów, autobusów). Algorytmy, nad którymi aktualnie pracuję, dotyczą optymalizacji potoków ruchu samochodów na obszarze miast, ładowania baterii w pojazdach, a także predykcji macierzy podróży, na bazie której można lepiej zoptymalizować system.

W naszej pracy skupiam się też nad planowaniem wdrożeń takich pojazdów – szacowaniem sektorze, optymalizacją kosztów czy estymacją cen. Do budowy wzorów działania floty pojazdów autonomicznych wykorzystuję metody takie, jakim sposobem optymalizacja oraz algorytmy samouczące (machine learning, artificial intelligence), które w połączeniu wraz z danymi o ruchu przydatnymi w większości miast, dają trudne po przecenienia narzędzie do usprawnienia przewozu w miastach.

Co najważniejsze, codziennie testuję te algorytmy na prawdziwych samochodach autonomicznych, które jeżdżą według ulicach Singapuru, Bostonu lub Las Vegas.

Czy fakt, że obecnie jesteś w pracy dla firmy nuTonomy po Singapurze oznacza, że zamieniłaś świat nauki na glob biznesu?

Doktorat robiłam pod Singapore-MIT Alliance for Research and Technology (SMART), dzięki czemu miałam możliwość robocie z dwoma uniwersytetami: National University of Singapore u dołu nadzorem prof. Der-Horng Lee, znanego w świecie nauczania jako eksperta z specjalizacji m. in., zrównoważonego transportu i dynamicznej optymalizacji aliansu drogowego, i Massachusetts Institute of Technology pod dozorem prof. Emilio Frazzoli, świetnego z algorytmów do poruszania się robotów autonomicznie po zmieniającym się środowisku, i pierwszego DAPRA Challenge 2009 dotyczącego pojazdów autonomicznych.

W mojej grupie edukacyjnej w SMART było naszą firmę około 15 osób. I to z tymi znajomymi, pod kierownictwem naszego promotora ze studiów doktoranckich postanowiły przenieść pojazd autonomiczny z laboratorium na prawdziwe ulice. Tak właśnie w 2015 roku powstało nuTonomy. Odrzucić była to więc transformacja świata nauki na świat biznesu, ale rozszerzenie własnej nauki do próby udowodnienia, że to nad czym pracujemy w murach akademii, znajdzie zastosowanie w rzeczywistym świecie.

W nuTonomy zajmujemy się tworzeniem nowych technologii, co perfekcyjnie pokrywa definicję "świata nauki". Schemat biznesowy jest także typem "badań i nauki", gdyż taki model nie istnieje, jako że rynek nie wie jeszcze, jak poniższa technologia działa (i czy działa).

Jak zaczęła się twoja przygoda spośród autonomicznymi pojazdami?

Tak jak wspomniałam wcześniej, pracą ponad wdrożeniem pojazdów autonomicznych zajmowałam się już podczas atelier doktoranckich na NUS, MIT oraz w SMART. Budowaliśmy pojazdy autonomiczne, których prototypem na początku były wózki golfowe, ponieważ najłatwiej stało zacząć pracę na jakimś prostym do zmodyfikowania pojeździe. Projekt dostał ponad pięćdziesięciu milionów dolarów finansowania od Singapore National Research Foundation i już po 2-3 latach od rozpoczęcia testowań mieliśmy sprawny prototyp jak i również zaczęliśmy eksperymenty na prawdziwych samochodach.

W 2014 roku dostaliśmy pozwolenie od momentu rządu Singapurskiego, aby uczynić wdrożenie naszych pojazdów po jednym z tamtejszych parków. Stworzyliśmy dodatkowo do tegoż aplikację więc każdy, który chciał, mógł sobie zarezerwować przejażdżkę jednym z trzech dostępnych pojazdów autonomicznych. Było to pierwsze publiczne użycie pojazdów autonomicznych na świecie. Projekt wzbudził ogromne zainteresowanie funduszy venture capital, rządów różnych krajów a także osób prywatnych. Dlatego też odważyliśmy się podjąć zagrożenie, aby go skomercjalizować. Wiedzieliśmy, że chcemy zmienić świat i że nie tylko Google może to sprawić. Dlatego ostatecznie opuściliśmy mury uczelni i instytutu badawczego.

Czy na mapie globu jest jeszcze miejsce dla Polski, odnośnie do produkcję autonomicznych pojazdów?

Ciężko mi odparować na to pytanie. Emituje mi się, że "produkcja autonomicznych pojazdów" nad Wisłą jest możliwa. Polscy fabrykanci pojazdów, tacy jak Ursus, Solaris, czy Pesa są zainteresowani posiadaniem technologii, jednak skupiają się na zdobywaniu gotowych i sprawdzonych rozwiązań. Rozumiem, że posiadają zbytnio małą skalę, aby być w stanie inwestować w drogie i ryzykowne badania.

Z drugiej strony, środowisko akademickie jest stosunkowo nieliczne, bardzo ograniczone finansowo i mało współpracujące z zagranicznymi jednostkami naukowymi, an uczelnie skupione są raczej na teoretycznym niż praktycznym przygotowaniu uczniów. Dla przykładu Singapur współdziała z największymi ośrodkami naukowymi na świecie (MIT, Oxford, Cambridge, Duke, TUM, ETH, i wiele innych), oraz wykłada pieniądze na badania naukowe i technologię.

Z perspektywy przygotowania studentów, gwoli przykładu na zajęciach z dynamiki i kontroli pojazdów powietrznych na MIT, każdy student dostał drona, którego w przeciągu semestru należało zaprogramować odpowiednio z wykładanymi zasadami dynamiki. Polskie uniwersytety ciągle prezentują inną ligę i tego rodzaju przedmioty uczone są w konwencjonalny sposób, czym trudno jest nakłonić ludzi do pracy morzem konkretnym problemem.

Ponadto, polityka państw zaawansowanych technologicznie pomaga w realizacji testowań technologicznych. W polityce Stanów Zjednoczonych, Singapuru czy Chin widać większe zrozumienie, że zaawansowanie technologiczne przynosi lepszą pozycję państwa na ziemi i że trzeba technologię popierać.

Odpowiadając na pytanie, czy powstanie oprogramowanie do automatyzacji pojazdów, mogę odpowiedzieć tylko, że wyścig na świecie trwa od przeszło 10 lat. Biorą tutaj udział tacy giganci, jak na przykład Google, Cruise Automation, Aptiv, Uber, Apple, Baidu. Nasze państwo jest krajem rozwijającym się, będącym na etapie budowy podstawowej infrastruktury typu miły i lotniska, oraz przed chwilą tworzącym legislację i eksperymentującym na platformie szkolnictwa.

Historia wstrzymała polski rozwój i cały czas ponosimy tego rezultaty, próbując dogonić inne państwa. Skupiamy się na zastosowaniu gotowych i sprawdzonych rozwikłań "z zewnątrz" aby jak na przykład najszybciej zminimalizować dystans do odwiedzenia krajów wysoko rozwiniętych.

Biorąc jednak pod uwagę, że tempo wzrostu PKB w Polsce wynosi 5 proc., kraj zmienia się niemalże z dnia na dzień, oraz posiada sporo ambitnych ludzi z bardzo dużym potencjałem, myślę, że jak nie ta, to w pewno inna technologia dzierży szansę tutaj powstać. Jednak muszą znaleźć się instrumenty finansowe oraz odważni ludzie z pomysłami i znają.

Czy w wypadku nowych technologii niezbędna jest pomoc i zaangażowanie państwa?

Oczywiście, że tak. Przede wszystkim potrzebne jest pomoc państwa od strony legislacyjnej i finansowej. Obserwując Polskę z zewnątrz, widzę, hdy to się powoli chce dziać. Prawo jednak wydaje się ciągle niestabilne, zawiłe i pełne luk. Potrzebna wydaje się być także zmiana sposobu myślenia Polaków. Polskie szkoły niesłychanie często uczą wierszy na pamięć, zamiast skupić uwagę na nauce logicznego myślenia. Ludzie marzą o pracy przy korporacji, od godziny 9 do 17, bo boją się podjąć ryzyko jak i również nie wyobrażają sobie braku stabilności. A przecież starać się i mylić się jest rzeczą ludzką.

W Polsce bardzo mało wydaje się być inwestycji w pomysły, natomiast jeżeli takowe są, to są realizowane za granicą. Potrzebne są także rozmaitego rodzaju działania, które ułatwią start. Skomplikowane formalności jak i również bardzo wysokie podatki tylko zniechęcają do samodzielnego zakładania np. firm technologicznych.

A jak jest w innych krajach?

Nie rozumiem sytuacji we wszystkich państwach, ale mogę podzielić się moją wiedzą na rzecz Singapuru, Stanów Zjednoczonych jak i również Szwajcarii. Widzę tam serdeczność na ludzi z pomysłami i brak obaw zanim ryzykiem. Dla zwyczajnego Amerykanina normalną rzeczą wydaje się być, że może coś nie wyjść i że można zbankrutować. Wtedy trzeba zacząć od nowa. W Singapurze czy Szwajcarii miłość mądrości start-upów jest już sporo bardziej konwencjonalna. Ludzie nierzadko zaczynają z mniejszym rozmachem. Wydaje mi się, że jest wówczas też kwestią funduszy, które posiadają tamtejsze rynki. Osoby mają więcej do zyskania, podejmując ryzyko. Dodatkowo oceniani są przez pryzmat mądrości i pracowitości, nie przez pryzmat rasy, pochodzenia czy religii, co niestety, ale nie zawsze jest osiągnięte w Polsce.

Czy tradycyjne samochody odejdą do odwiedzenia lamusa? W przyszłości w miastach będą mogły ruszać się tylko autonomiczne samochody, które będą się wzajemnie nawzajem komunikować, tak by było bezpiecznie? To możliwy scenariusz?

Liczba wypadków dzięki drogach równa jest wypadkowi jednego, pełnego pasażerskiego Boeinga 737 co godzinę dziennie. To jest nie do odwiedzenia pomyślenia i nie do zaakceptowania w transporcie powietrznym, a niestety jest codziennością na drogach. 95 proc. wypadków drogowych spowodowanych jest ludzkim błędem, który wolno wyeliminować (podobnie jak się to stało w lotnictwie).

Ponadto, statystycznie samochód osobowy stoi nieużywany przeciętnie 23 godziny dziennie, zajmując ogromną przestrzeń parkingową. Przewóz lądowy jest niezoptymalizowany jak i również produkuje ¼ globalnych zakażeń powietrza, powodując efekt cieplarniany i mnóstwo przewlekłych niemocy ludzkich. Ostatni przełom w transporcie miał miejsce setka lat temu i stało się to wynalezienie silnika spalinowego. Spowodowało to decentralizację miejscowości oraz uzależnienie ludzi od czasu prywatnych pojazdów. Mamy przeszło 7 miliardów ludzi w świecie, z czego przeszło połowa żyje w miastach i do 2050 ta liczba ma się podwoić, co z kolei potroi liczbę samochodów, pogarszając dzisiejsze i tak tragiczne dane statystyczne! Musi się coś przerobić, aby ta wizja się nie spełniła.

Dzisiaj pojazdy autonomiczne są przy stanie samodzielnie poruszać się pod nadzorem inżynierów na wyznaczonych drogach publicznych tuż przy względnie dobrych warunkach atmosferycznych. Szacuje się, że do odwiedzenia 2040 roku na trasach USA 75 proc. pojazdów współdzielonych (taksówki, autobusy i tym podobne. ) będą to wozy autonomiczne, an około 2050 roku prawo będzie ograniczało używanie pojazdów tradycyjnych (z kierowcą). Więc to nie jest pytanie, "czy" tylko "kiedy".

W takim razie czy Nasze państwo ma szansę stać się częścią globalnego ekosystemu i dołączyć do grona centralnych graczy w poniższym obszarze?

Szansa zawsze jest, kwestia realizacji. Polska jest szybko rozwijającym się krajem, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że dotacje unijne się niegdyś skończą i trzeba stanie się rozwijać kraj bez wsparcia UE, a może wciąż pomagać innym krajom. Żeby się nie cofać, powinno się iść do przodu i mam nadzieję, że tak też się stanie.

Nie myślisz czasami o powrocie do Polski?

Jestem tym samym. Zdobyłam już coś za granicą – obroniłam doktorat na najlepszych uniwersytetach, nauczyłam się pracować w światowym środowisku, jestem współtwórcą spółki nuTunomy, udało mi się razem z moim grupą wdrożyć system pojazdów autonomicznych, a więc może rzeczywiście czas wrócić i sprawić coś w Polsce. Cokolwiek, czego tutaj jeszcze nie istnieje. Niestety zdaje sobie sprawę z tego, że to nie będzie z miesiąca na dzień.